Ekipa poleca: filmy azjatyckie

Cześć. 5. listopada rozpoczął się 7. Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich, a w dniach 17-24. listopada odbędzie się 15. Azjatycki Festiwal Filmowy „Pięć Smaków”. Z tej okazji postanowiliśmy przygotować dla Was listę najlepszych filmów azjatyckich wg ekipy MeiQ. Zapraszamy do lektury.


natturally poleca:

 

Parasite (Korea, 2019)

Film ten opowiada historię ubogo żyjącej południowokoreańskiej rodziny, mieszkającej w wilgotnej, brudnej piwnicy kilkupiętrowego budynku. Pewnego dnia jeden z jej członków — Ki Woo — student bez pieniędzy i perspektyw, otrzymuje obiecującą propozycję udzielania korepetycji w domu bogatej rodziny. Tym sposobem dostaje od losu szansę na poprawę swojego życia. Przed objęciem posady nie powstrzyma go nawet fakt, że potrzebuje dyplomu ukończenia uniwersytetu, który postanawia sfałszować. Razem z rodziną tworzy perfekcyjny plan „jak w krótkim czasie zakończyć życie w nędzy i zacząć żyć jak bogacz?”. W świecie, gdzie jedyne, co się liczy, to sukces, nie da się przetrwać bez wykraczania poza granice przyzwoitości i prawa. Film ten uświadamia nam, że marzeniem praktycznie każdego człowieka jest życie w bogactwie, wspinanie się po szczeblach kariery i osiąganie samych sukcesów, jednocześnie nie doświadczając smutku, nędzy i niesprawiedliwości.

 


Cinderella poleca:

 

Swing Kids (Korea, 2018)

Ten film przenosi nas do obozu jenieckiego Geoje, gdzie pod dowództwem amerykańskich sił żyją więźniowie Korei Północnej oraz Południowej, będący pod wpływem propagandy komunistycznej. Aby „ocieplić” wizerunek obozu i pokazać, że obóz nie jest złem wcielonym, a jeńców traktuje się tu dobrze, generał rozkazuje założenie grupy tanecznej, która będzie zabawiać publikę. I tu zaczyna się właściwa historia. Jeszcze w Korei takiego kina nikt nie spotkał. Musical, film wojenny… Tak, to wszystko połączone w jedno. Dyskryminowany przez swój kolor skóry sierżant Jackson, pomimo braku wizji na sukces, zaczyna poszukiwać wśród jeńców osób z talentem tanecznym.

Po zadaniu sobie wiele razy pytania: „Czy Azjaci potrafią stepować?”, udaje mu się zebrać grupę wyrzutków. Klaun, otyły chiński żołnierz, panienka zabawiająca amerykańskich żołnierzy oraz nasz główny bohater Rho Ki Soo — bohater wojenny, młody i buntowniczy żołnierz. Jego ideologia nie pozwala mu bratać się ze zdrajcami, ale serce ciągnie do amerykańskiego tańca.
Film prowadzi nas przez historie z politycznymi intrygami i podziałami, przeplatanymi energiczną muzyką oraz tańcem. Prowadzeni rytmem życia obozowego Ki Soo, podążamy ku finałowi, który jest dla nas tragiczny, lecz w pewnym stopniu każdy z widzów był na niego przygotowywany. Film ten pokazuje nam, że taniec łączy ludzi ponad ich podziałami ideologicznymi, a nawet łamie bariery językowe!

 


EyeCandy poleca:

 

Paradise Kiss (Japonia, 2011)

Czy macie filmy, do których lubicie wracać z sentymentu? Dla mnie takim tytułem jest właśnie Paradise Kiss, czyli pozycja, od której zaczęłam moją przygodę z Azją. Po dziesięciu latach szukając odpowiedniego tytułu, którym chciałabym się z Wami podzielić, mam przyjemne dreszcze, wspominając przygody Yukari Hayasaki. Dziewczyna nie prowadzi zbyt interesującego życia, a jedynie stara się zadowolić oczekiwania wymagającej matki. Jej życie wywraca się do góry nogami, gdy spotyka grupę ekscentrycznych projektantów, z tajemniczym i fascynującym Georgem na czele, bowiem to przez ich wpływ bohaterka zaczyna inaczej postrzegać swoje życie, a także brać sprawy w swoje ręce i w końcu żyć w pełni.
Wraz z główną bohaterką przechodzimy przez jej przemianę z niezdecydowanej nastolatki w dorosłą kobietę, która kieruje się swoimi przekonaniami. Myślę, że właśnie jej postawa wywarła na mnie takie wrażenie, że imponuje mi dalej. Do dziś nucę sobie piosenkę przewodnią i wierzę, że warto być przede wszystkim sobą i podążać za marzeniami, jak Yukari.
Naprawdę zachęcam do zerknięcia na tę pozycję, bo pod dość infantylną otoczką mody, spotykamy się z głębokimi tematami, które sprawią, że zastanowimy się, czego naprawdę pragniemy.

 


Mintty poleca:

 

#Alive (Korea, 2020)

Ja chciałabym polecić koreański film „#Alive”. Jest to film w klimatach apokaliptycznych, gdzie świat opanowuje zaraza, a ludzie zaczynają przemieniać się w zombie. Akcja toczy się w jednej małej dzielnicy pełnej bloków. W ciągu tych niespełna dwóch godzin trwania filmu naprawdę dużo się działo. Był on bardzo uczuciowy i jednocześnie pokazał, że nie można wszystkim ufać.

 


Suzy poleca:

 

Be With You (Korea, 2018)

Serdecznie polecam film „Be With You”, który opowiada o Jung Woo Jinie — ojcu, który po śmierci żony samotnie wychowuje syna. Trzeba przyznać, że nie jest mu łatwo łączyć rolę ojca i matki, a do tego zarabiać na siebie i syna. Po pewnym czasie dowiadujemy się, że jego żona obiecała synowi, że wróci do niego deszczowego dnia w rok po swojej śmierci. Tak też się dzieje, lecz kobieta straciła swoje wspomnienia z czasów bycia na Ziemi. Woo Jin robi co w jego mocy, by przywrócić wspomnienia żonie, a nawet stworzyć z nią nowe.
Piękny, wzruszający film pokazujący, że czasem nawet niemożliwe staje się możliwe. Zdecydowanie warto obejrzeć. Nie obejdzie się bez łez, ale to sprawia, że film jest jeszcze lepszy.

 


magnolia poleca:

 

Song Lang (Wietnam, 2018)

„Song Lang” to jeden z najciekawszych filmów wietnamskich ostatnich lat. Przenosi on widzów w lata 80. minionego stulecia i wrzuca za kulisy wędrownego zespołu wykonującego tradycyjną operę zwaną cai-luong oraz do mieszkania pewnego mężczyzny, na co dzień zajmującego się odbieraniem długów. Spotkania z Linh Phung, gwiazdą trupy aktorskiej, z początku pełne rezerwy, niespodziewanie przeradzają się w głębszą więź. Przepiękne zdjęcia, dobra gra aktorska oraz unikatowa, subtelna atmosfera sprawiają, że ta produkcja pozostaje długo w pamięci. Film ten można obejrzeć online w stałym repertuarze „Pięciu Smaków w domu”. Tam również umieszczono bardzo ciekawą rozmowę z reżyserem Leonem Quang Le, z której można wiele się dowiedzieć na temat etapów realizacji filmu, inspiracji artystycznych twórcy oraz społeczno-kulturowych kontekstów związanych z fabułą „Song Lang”.

 

Nasza młodsza siostra (Japonia, 2015)

W niewielkiej nadmorskiej miejscowości w starym domu mieszkają trzy (dorosłe już) siostry. Każda z nich ma zupełnie inny charakter i usposobienie, jednak mieszka im się razem dobrze. Na pogrzebie ojca, który opuścił ich wiele lat temu, poznają nastoletnią przyrodnią siostrę. Zapraszają ją, by zamieszkała z nimi. Film w niespieszny sposób opowiada o siostrzanych więziach, ale także o szukaniu swojego miejsca w świecie, o relacjach międzypokoleniowych, bolesnych wspomnieniach i niezabliźnionych ranach, które wpływają na takie, a nie inne zachowania bohaterek.

 


ivati poleca:

 

The Throne/Sa Do (Korea, 2014)

To jeden z tragiczniejszych filmów, jakie dane mi było obejrzeć. Z początku myślałam, że akcja będzie się toczyć wokół głównego bohatera, który obejmie władzę tuż po zrzuceniu z tronu swojego ojca. Nic bardziej mylnego. Ta historia jest drogą ku śmierci wytyczoną synowi przez własnego rodzica. Wszystko dzieje się w ciągu siedmiu dni. Przez siedem dni książę tkwi zamknięty w skrzyni na ryż, a widzowie poznają jego przeszłość i jego narastający konflikt z ojcem przez odmienne postrzeganie świata.

 


Sysia poleca:

 

Hyung/My Annoying Brother (Korea, 2016)

Film opowiada historię Do Younga — obiecującego judoki, który w wyniku wypadku traci wzrok, i Du Shika — jego brata oszusta, który pod pretekstem opieki nad niewidomym, stara się o warunkowe zwolnienie z więzienia. Du Young po wypadku zamyka się w sobie, odcina od świata i traci chęć do życia. Obecność znienawidzonego brata nie pomaga. Jednak z czasem między braćmi tworzy się silna więź, a Du Young zaczyna znowu wierzyć w siebie i w to, że mimo niepełnosprawności, może odnieść sukces. Naprawdę rzadko oglądam filmy azjatyckie, a ten był jednym z pierwszych i bardzo zapadł mi w pamięć. Jest piękny i wzruszający (bez paczki chusteczek się nie obejdzie). Pokazuje, że niepełnosprawność, to nie koniec świata i że warto walczyć o siebie. Na uwagę zasługują tu świetne kreacje aktorskie Do Kyung Soo i Jo Jung Suka. Przekazywane przez nich emocje da się wyczuć przez ekran telewizora.

 

Bitwa o Jangsari (Korea, 2018)

Film jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jest rok 1950. Trwa wojna koreańska. 772 uczniów szkoły wojskowej, ze średnią wieku 17 lat i po zaledwie dwóch tygodniach treningu, przybywa statkiem do Jangsari. Mają oni zaatakować to miejsce, by odwrócić uwagę żołnierzy Korei Północnej od prawdziwej inwazji, która miała nastąpić w Incheon. Jednak czy tak niewielka grupa młodych ludzi bez doświadczenia ma jakiekolwiek szanse w walce z siłami Korei Północnej?
Muszę przyznać, że film wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Ukazuje on poświęcenie i oddanie młodych żołnierzy, mimo beznadziejnej sytuacji. Zwraca również uwagę na skomplikowane relacje rodzin, które zostały rozdzielone przez bezsensowną wojnę. W obsadzie są m.in. Choi Min Ho, Kim Myung Min, Kim Sung Cheol, Kim In Kwan, Megan Fox i George Eads.
Ciekawostka: Inspiracją do stworzenia postaci „Maggie” (granej przez Megan Fox) były dwie dziennikarki i korespondentki wojenne Marguerite Higgins Hall and Margaret Bourke-White.

 


Riva poleca:

 

20 Once Again (Chiny, 2015)

Jest to pierwszy tytuł, który przyszedł mi do głowy, jak usłyszałam pytanie o to, jaki azjatycki film bym poleciła. I chociaż po chwili przypomniałam sobie tysiąc innych, to jednak pierwsza myśl pozostaje pierwszą myślą. Ogólnie film jest o tym, że 70-letnia babcia magicznym sposobem staje się z powrotem 20-latką i wykorzystując zespół swojego wnuka, zaczyna spełniać swoje młodzieńcze marzenie o byciu piosenkarką. Film bardzo mi się podobał fabularnie, mega przyjemna komedyjka i to nieromantyczna. Niesamowicie rozbrajały mnie sytuacje wynikające z tego, że w ciele młodej dziewczyny siedziała kobieta z całym kilkudziesięcioletnim bagażem doświadczenia życiowego, a przy tym niemająca żadnego problemu z tym, żeby się swoimi przemyśleniami dzielić. Poza tym pod względem muzycznym była też bardzo fajna, dużo piosenek, głównie takich w stylu lat 60., ale pojawiały się też inne. Zdecydowanie jest to jeden z przyjemniejszych filmów, jakie oglądałam.

 

Kanojo wa Uso wo Aishisugiteru/The Liar and His Lover (Japonia, 2013)

Jest to historia genialnego kompozytora (granego przez Satou Takeru) i spotkanej przypadkiem licealistki, wokalistki w zespole stworzonym wraz z przyjaciółmi ze szkoły. Pierwszym zdaniem, jakie pada po spotkaniu się tej dwójki, jest „Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?”, co już daje nam pewne wyobrażenie tego, o czym będzie cały film. Poza całkiem niezłą historią miłosną możemy tutaj zobaczyć kulisy tego, jak funkcjonuje show-biznes, jak powstają piosenki, jak są promowane i co się sprzedaje, a co niekoniecznie. No i oczywiście wisienką na torcie jest absolutnie genialna obsada oraz mnóstwo świetnej muzyki, zarówno w wykonaniu głównej bohaterki, jak i zespołu CRUDE PLAY, gdzie wokalistą jest Miura Shohei, czyli również jeden z moich ulubionych japońskich aktorów. Polecam więc serdecznie wszystkim fanom muzyki, romansu i fajnych japońskich aktorów.

 


Propozycji zebrało się całkiem sporo, a i tak nie wyczerpaliśmy tematu. Ekipa MeiQ ma na pewno w zanadrzu jeszcze kilka pozycji filmowych, które chciałaby Wam polecić, ale zostawmy coś na przyszłość.
Jak Wam się podobają nasze propozycje? A może jest jakiś film, który to Wy chcielibyście polecić naszej ekipie i pozostałym widzom? Koniecznie napiszcie nam o tym w komentarzu.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: